sobota, 22 października 2011

Wózek.

Mamy już wybrany wózek. Kinga po kilkudniowych, mozolnych poszukiwaniach wybrała wózek. Po przeczytaniu 1000 for, przeanalizowaniu wszystkiego za i przeciw, wybrał wózek. Było kilka zmian decyzji aż w końcu wiemy który będzie, ten jeden jedyny najlepszy. Najważniejsze, że od dzisiaj wiemy jaki chcemy wózek dla naszego dziecka które za osiem miesięcy się urodzi. Idę spać, muszę odpocząć, bo jutro znowu wybieramy wózek.

czwartek, 20 października 2011

Od nowa.

Szósty tydzień mamy nadzieję od nowa. Na razie wszystko idzie ok. Jakieś tam bandanko było robione i wyniki są fajne. Jutro ma być powtórzone, będzie wiadomo czy idzie do przodu. Fajnie, że jest fajnie. Po ostatnim już trochę inaczej się na to patrzy. Tak naprawdę jednak pierwszy spokój przyjdzie za dwa tygodnie, kiedy to podobno zaplanowany jest rozruch serca. Wiadomo, jak pompa ruszy to maszyna będzie chodzić. Olce na razie nic nie mówimy, poczekamy na pierwsze uesgie.

środa, 19 października 2011

Z pierwszym dzieckiem...

Jakiś czas byliśmy razem. W pewnym momencie pojawiło się dziecko. Rosło, wychowywało się. Czas mijał. My ciągle nie byliśmy gotowi na następne. Gdyby nie to, że trochę pokiełbasiło się między nami, już na zawsze Olka nie miałaby szans na rodzeństwo. Nagle, chyba w ostatniej chwili odnaleźliśmy na nowo wspólną drogę. Jednak kara za zwłokę nas nie ominęła. Po kilku tygodniach radości z ciąży, serce zanikło i stop. Teraz już mi łatwiej o tym mówić, ale wtedy...ufff. Kinga płakała,że straciła dziecko. Ja nie potrafiłem jej pomóc bo umierał mi tato i sam potrzebowałem pomocy. Kiedyś nawet mięliśmy taka rozmowę w której licytowaliśmy się: kto bardziej cierpi.

Oto Tata

Tatą jestem już ponad 10 lat. Rok temu, ponad rok, miałem zostać nim po raz kolejny. Niestety tak miało być, nie udało się. Razem z dzieckiem do nieba poszedł mój tata. Chociaż mi tego nie powiedział to obiecał, że z góry nie pozwoli następnemu odejść. Rany, jak się zmienia życie po odejściu rodzica.