Oto Tata
środa, 2 stycznia 2013
Dobry rok.
Ala już raczkuje. Tyle ile zmieniło się w naszym życiu w ciągu ostatniego roku można by rozdzielić spokojnie na dziesięć. Na szczęście odpukać, w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus. Wyliczając w skrócie: narodziny dziecka, przeprowadzka do nowego mieszkania, przeniesienie i budowa firmy z poszerzeniem oferty. Jeśli chodzi o skutki uboczne, to starsza córka mocno przeżyła pewne rzeczy i musieliśmy poprosić o pomoc terapeutkę. Żona niewiele śpi w nocy, nie odsypia w dzień bo nie potrafi, więc mocno ma ciężko. Jeśli chodzi o mnie, dopadła mnie dwustronna przepuklina przykręgosłupowa i dwa tygodnie przeleżałem na podłodze, uff... ciarki mnie przechodzą kiedy sobie to przypominam. Jednak w ogólnym rozrachunku jest super. Wszyscy bardzo się kochamy i cieszymy z bycia razem.
wtorek, 17 stycznia 2012
Tatę z trepa.
Uff
Toż to piąty miesiąc już wybił... właściwie tak to leci, że można by powiedzieć: wystrzelił :-)
Z dzieckiem wszystko idzie super. Wszelkie znaki na niebie, ziemi i USG mówią, że będzie dziewczynka. Choć podobno, jak nasza zaprzyjaźniona doktorka mówi, dzwonek jeszcze może się pokazać. Tak czy inaczej; un czy una... obojętnie w sumie byleby, zdrowe.
Jakiś czas nie pisałem, bo mi się nie chciało. Dzisiaj jednak, a w właściwie przed chwilą empirycznie, za pomocą dłoni, poczułem pierwszego trepa od swojej pociechy. Także śpieszę to udokumentować postem na tym blogu osobistym.
Ave tatas.
Toż to piąty miesiąc już wybił... właściwie tak to leci, że można by powiedzieć: wystrzelił :-)
Z dzieckiem wszystko idzie super. Wszelkie znaki na niebie, ziemi i USG mówią, że będzie dziewczynka. Choć podobno, jak nasza zaprzyjaźniona doktorka mówi, dzwonek jeszcze może się pokazać. Tak czy inaczej; un czy una... obojętnie w sumie byleby, zdrowe.
Jakiś czas nie pisałem, bo mi się nie chciało. Dzisiaj jednak, a w właściwie przed chwilą empirycznie, za pomocą dłoni, poczułem pierwszego trepa od swojej pociechy. Także śpieszę to udokumentować postem na tym blogu osobistym.
Ave tatas.
sobota, 22 października 2011
Wózek.
Mamy już wybrany wózek. Kinga po kilkudniowych, mozolnych poszukiwaniach wybrała wózek. Po przeczytaniu 1000 for, przeanalizowaniu wszystkiego za i przeciw, wybrał wózek. Było kilka zmian decyzji aż w końcu wiemy który będzie, ten jeden jedyny najlepszy. Najważniejsze, że od dzisiaj wiemy jaki chcemy wózek dla naszego dziecka które za osiem miesięcy się urodzi. Idę spać, muszę odpocząć, bo jutro znowu wybieramy wózek.
czwartek, 20 października 2011
Od nowa.
Szósty tydzień mamy nadzieję od nowa. Na razie wszystko idzie ok. Jakieś tam bandanko było robione i wyniki są fajne. Jutro ma być powtórzone, będzie wiadomo czy idzie do przodu. Fajnie, że jest fajnie. Po ostatnim już trochę inaczej się na to patrzy. Tak naprawdę jednak pierwszy spokój przyjdzie za dwa tygodnie, kiedy to podobno zaplanowany jest rozruch serca. Wiadomo, jak pompa ruszy to maszyna będzie chodzić. Olce na razie nic nie mówimy, poczekamy na pierwsze uesgie.
środa, 19 października 2011
Z pierwszym dzieckiem...
Jakiś czas byliśmy razem. W pewnym momencie pojawiło się dziecko. Rosło, wychowywało się. Czas mijał. My ciągle nie byliśmy gotowi na następne. Gdyby nie to, że trochę pokiełbasiło się między nami, już na zawsze Olka nie miałaby szans na rodzeństwo. Nagle, chyba w ostatniej chwili odnaleźliśmy na nowo wspólną drogę. Jednak kara za zwłokę nas nie ominęła. Po kilku tygodniach radości z ciąży, serce zanikło i stop. Teraz już mi łatwiej o tym mówić, ale wtedy...ufff. Kinga płakała,że straciła dziecko. Ja nie potrafiłem jej pomóc bo umierał mi tato i sam potrzebowałem pomocy. Kiedyś nawet mięliśmy taka rozmowę w której licytowaliśmy się: kto bardziej cierpi.
Oto Tata
Tatą jestem już ponad 10 lat. Rok temu, ponad rok, miałem zostać nim po raz kolejny. Niestety tak miało być, nie udało się. Razem z dzieckiem do nieba poszedł mój tata. Chociaż mi tego nie powiedział to obiecał, że z góry nie pozwoli następnemu odejść. Rany, jak się zmienia życie po odejściu rodzica.
Subskrybuj:
Posty (Atom)